- Autor
- Brian W. Aldiss
- Wydawca
- Rebis
- Premiera
- 22.09.2026
„Halo, Ziemia! Jesteście tam?” to przekrój ponad pół wieku pracy Briana W. Aldissa w krótkiej formie – od ironicznych opowiadań z lat 50. po teksty pisane tuż przed śmiercią. Nie każdy trafia, ale najlepsze należą do klasyki gatunku.
Brian W. Aldiss kojarzy się polskim czytelnikom głównie z powieściami – „Cieplarnią”, „Non stop” czy trylogią o Helikonii. Tymczasem przez całe życie pisał też opowiadania – kilkaset. Zbiór przygotowany na stulecie jego urodzin zawiera 27 tekstów, z czego 19 ukazuje się po polsku po raz pierwszy. Książkę wydał Rebis w serii „Wehikuł czasu”.
Od brontozaura do zimnej wojny
Najstarsze teksty pochodzą z końca lat 50., najnowsze z ostatnich lat życia autora, i ta rozpiętość jest największym atutem książki. Obok siebie stoją krótkie, ostre satyry z czasów, gdy Aldiss publikował w magazynach SF, utwory z okresu Nowej Fali i późne, spokojniejsze opowiadania. Jest tu „Biedny mały wojownik” – historia znudzonego myśliwego, który wehikułem czasu wyrusza zapolować na brontozaura, opowiedziana w drugiej osobie i z wyraźną kpiną z bohatera. Jest „Konfluencja”, napisana w formie słownika obcego języka, w którym pojedyncze hasła składają się w obraz całej cywilizacji. Są dłuższe nowele, jak „O jeden Tupolew za daleko”, i drobiazgi na dwie strony, a nawet wiersz.
Opowiadanie, z którego wyrosło „A.I.”
Najbardziej znany tekst zbioru to „Superzabawki trwają przez całe lato”. Mały David nie potrafi zadowolić matki, choć bardzo się stara, a jedynym, kto go rozumie, jest mówiący pluszowy miś. To krótka, chłodna historia o samotności w świecie, w którym ludzie wolą towarzystwo maszyn – Stanley Kubrick przez lata próbował ją sfilmować, a ostatecznie zrobił to Steven Spielberg. Po lekturze widać, że film rozbudował zaledwie zalążek: u Aldissa najmocniej działa to, czego nikt nie mówi wprost. Dobrze, że ten tekst trafił do zbioru, bo pokazuje, jak niewiele słów autor potrzebował, żeby zostawić czytelnika z niepokojem.
Najszerszy dostępny po polsku przegląd opowiadań Aldissa – nierówny, ale z kilkoma tekstami, które bronią się po ponad 60 latach.
Ironia zamiast fajerwerków
Aldiss rzadko pisze o bohaterach, którzy ratują świat. Częściej przygląda się zwykłym ludziom wrzuconym w sytuację, której nie rozumieją, i kończy w momencie, gdy coś w nich pęka. Pomysł fantastyczny jest u niego punktem wyjścia do pytania o naturę człowieka, a nie celem samym w sobie. Proza jest oszczędna, często złośliwa, z humorem w typie brytyjskim – suchym i podanym bez uśmiechu. Autor lubi też bawić się formą – słownik, monolog, wiersz. Dzięki temu zbioru nie czyta się jak antologii jednego pomysłu powtarzanego na różne sposoby.
Ludzie, maszyny i koniec świata
Kilka tematów wraca w różnych dekadach. Pierwszy to relacja człowieka z technologią – roboty, które przejmują Ziemię, sztuczne dzieci, maszyny wygodniejsze od drugiego człowieka. Drugi to czas: podróże w przeszłość, dalekie przyszłości, w których ludzkość zmieniła się nie do poznania, i świadomość, że wszystko kiedyś się kończy. Trzeci, mniej oczywisty, to polityka i społeczeństwo – Aldiss chętnie odwraca role i każe czytelnikowi spojrzeć na własny świat z zewnątrz. Część tych pytań brzmi dziś bardziej aktualnie niż w chwili pisania, szczególnie te o maszynach, które mają zastąpić bliskość.
Gdzie zbiór traci tempo
Przy 27 tekstach nierówności są nieuniknione. Obok opowiadań świetnych trafiają się szkice, które robią wrażenie raczej jako ciekawostka z dorobku niż pełnowartościowa proza, a jeden tekst w ogóle nie jest fantastyką. Część wczesnych utworów zdradza swój wiek – w sposobie pisania o kobietach i w obrazie przyszłości widzianej z lat 50. Układ zbioru nie jest chronologiczny, więc przeskoki między epokami i nastrojami bywają gwałtowne. Kto liczy na spójną całość, może się zawieść. Lepiej czytać tę książkę po kilka opowiadań, z przerwami.
Dla kogo ten zbiór
„Halo, Ziemia! Jesteście tam?” to dobra książka na pierwsze spotkanie z Aldissem dla kogoś, kto nie chce od razu sięgać po kilkusetstronicową powieść. Fanom klasycznej SF da natomiast 19 tekstów, których do tej pory nie mogli przeczytać po polsku, i okazję, by zobaczyć, jak autor zmieniał się przez kilkadziesiąt lat. Jeśli lubicie opowiadania Philipa K. Dicka albo Roberta Sheckleya – ironiczne, krótkie i z niepokojącą puentą – ten zbiór jest dla was. Pozostali mogą zacząć od „Superzabawek…” i „Biednego małego wojownika”, a potem sprawdzić, czy chcą więcej.
Plusy
- teksty z ponad 50 lat twórczości
- 19 opowiadań nowych po polsku
- „Superzabawki trwają przez całe lato” i „Biedny mały wojownik”
- ironiczny, oszczędny styl i zabawa formą
Minusy
- nierówny poziom opowiadań
- część wczesnych tekstów mocno się zestarzała
SF- Wydawca
- Rebis
- Data wydania
- 22.09.2026
- Gatunek
- Science fiction
- Tytuł oryginału
- Hello Earth, Are You There? The Best Science Fiction Stories of Brian Aldiss
- Tłumacz
- Andrzej Jankowski
- ISBN
- 9788383385068
Zobacz też inne artykuły:
- "Platforma" Rogera Levy'ego: nowa powieść science fiction od Wydawnictwa Mag
- Jacek Dukaj - wszystkie książki: kolejność, chronologia, jak czytać | Przewodnik
- Kantyczka dla Leibowitza – premiera kultowej postapokalipsy
- Kroniki Marsjańskie Raya Bradbury’ego – nowa edycja w lipcu 2026
- "Wojna niepamięci": premiera głośnej książki w lipcu
- Nowe wydanie "Diabła i arcydzieła" Stanisława Lema















