Strona główna / Recenzje / „Nieskończona szachownica”: zapomniane SF, które wyprzedziło swoją epokę

„Nieskończona szachownica”: zapomniane SF, które wyprzedziło swoją epokę

Nieskończona szachownica recenzja

Czy jesteśmy pionkami na czyjejś szachownicy, czy sami decydujemy o swoich ruchach? Henry Kuttner zadał to pytanie kilkadziesiąt lat temu i ubrał je w historię o wojnie, obłędzie i nadnaturalnych zdolnościach – a mimo upływu dekad brzmi ono niepokojąco aktualnie.

O czym jest „Nieskończona szachownica”?

W przyszłości toczy się wyniszczająca wojna między Ameryką a Falangistami – paneuropejskim mocarstwem. Obie strony okopały się w podziemiach, a same walki prowadzą roboty nadzorowane przez techników. Przez lata trwał impas – aż Falangiści zdobyli broń, dzięki której dokonują rzeczy pozornie niemożliwych. Amerykańscy specjaliści wysyłani do zbadania tej broni masowo wpadają w obłęd – i jednocześnie, co jeszcze bardziej niepokojące, zaczynają wykształcać nadnaturalne zdolności. Robert Cameron, dyrektor do spraw psychometrii z Dolnego Chicago, sam zaczyna mieć halucynacje. Jego zespół musi rozwiązać zagadkę, zanim szef straci zmysły na dobre – a za całą tą wojną kryje się coś znacznie większego i bardziej nieoczekiwanego niż jakakolwiek broń.

Dla kogo jest „Nieskończona szachownica”?

Dla czytelników, którzy cenią klasyczne SF złotej ery – powieści, w których siłą napędową jest pomysł, a nie efektowna akcja czy spektakularne zniszczenia. Dla fanów Dicka i jego paranoi rzeczywistości – Kuttner idzie podobnym tropem, choć w zdecydowanie lżejszym, bardziej przygodowym tonie. Dla każdego, kto szuka krótkiej, błyskotliwej lektury, która nie ociąga się z rozwojem fabuły i nie marnuje ani jednej strony na zbędne dygresje – 176 stron, żaden akapit bez znaczenia.

Gatunek i klimat „Nieskończonej szachownicy”

To SF z ducha złotej ery – szybkie, pomysłowe, prowadzone przez dialogi i zwroty akcji, nie przez rozbudowane opisy świata. Klimat jest napięty i miejscami paranoiczny, z wyraźnym poczuciem, że bohaterowie nie rozumieją zasad gry, w której uczestniczą – i że ktoś za nimi stoi. Nie jest to mroczna ani pesymistyczna lektura, ale niepokój narasta w niej stopniowo i bardzo sprawnie.

Co wyróżnia „Nieskończoną szachownicę” na tle innych klasycznych SF?

Kuttner był jednym z najbardziej płodnych i wszechstronnych twórców złotej ery SF – często pisał pod wieloma pseudonimami, współpracując blisko z żoną C.L. Moore. „Nieskończona szachownica” to powieść, która zadziwiająco trafnie antycypuje tematy, które gatunkowe SF dopiero zaczynało odkrywać: wojnę toczoną zza biurek przez naukowców i urzędników, psychologię jako pole bitwy i pytanie, czy człowiek jest zdolny do prawdziwej wolności, czy od zawsze porusza się w ramach cudzego planu. To rzadki przypadek tekstu sprzed dekad, który nie wymaga taryfy ulgowej ze względu na wiek – broni się sam.

Dlaczego „Nieskończona szachownica” zapada w pamięć?

Bo Kuttner nie daje odpowiedzi na pytanie, które sam zadaje. Czy decyzje Camerona są naprawdę jego – czy od początku były wpisane w większą rozgrywkę? To pytanie zostaje z czytelnikiem długo po zamknięciu książki, co jest rzadkością przy lekturze tak krótkiej i pozornie tak przygodowej. „Nieskończona szachownica” udowadnia, że dobra literatura fantastyczna nie starzeje się razem z technologią, którą opisuje – starzeje się tylko wtedy, gdy nie ma nic do powiedzenia poza samą technologią.

Przeczytaj, jeśli lubisz

Klasyczne SF złotej ery – Asimova, Heinleina, Kuttnerowych współczesnych, u których pomysł zawsze dominuje nad rozbudowaną narracją. Paranoiczne, zagadkowe SF w stylu wczesnego Dicka, gdzie bohater stopniowo przestaje rozumieć reguły świata, w którym żyje. Inne tytuły z serii Wehikuł czasu Rebisa – „Fantastyczna podróż” Asimova czy „Kwiaty dla Algernona” Keyesa to naturalne sąsiedztwo dla tej książki.


Nieskończona szachownica

Nieskończona szachownica
Autor: Henry Kuttner
Seria: Wehikuł czasu [Rebis]
Zobacz książkę
Szukamy ofert…
Śr. ocena: 5/5
Tagi: